Szukaj
  • Antoni Kostka

O jodłach w Nadelsnictwie Krasiczyn, które (na razie, podobno) ścięte nie będą...

Inicjatywa Dzikie Karpaty nagłośniła sprawe kolejnych pomnikowych drzew przeznaczonych do wycinki. Po interwencji wygląda na to, że prace zostały wstrzymane, o cyzm oznajmiło Nadleśnictwo. Poniżej pełen tekst komunikatu nadlesnictwa i na niego odpowiedź Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. Szanowni Państwo, w odpowiedzi na liczne komentarze i wiadomości dotyczące prac w wydzieleniu 228b informujemy, że wstrzymano prace w tym miejscu.

W wydzieleniu 228b znajduje się kilkadziesiąt drzew o tzw. „wymiarach pomnikowych”. W całym leśnictwie pozostawiana jest duża ilość martwego drewna wzbogacającego bioróżnorodność. W tym wydzieleniu, o powierzchni prawie 15 ha, wyznaczono kilkanaście grubych drzew do wycinki. Są to drzewa w złym stanie zdrowotnym, ze złamanymi wierzchołkami, zasiedlone jemiołą. Drzewa takie stwarzają zagrożenie dla pracujących w lesie ludzi. Tylko takie drzewa zakwalifikowano do wycięcia.

Nie wyznaczamy drzew o „wymiarach pomnikowych” do wycięcia bezmyślnie. Przed podjęciem takiej decyzji przeprowadzana jest wieloetapowa procedura z udziałem kilku pracowników nadleśnictwa. Kwalifikacja leśniczego jest weryfikowana w terenie przez specjalistę i inżyniera nadzoru, akceptowana (lub nie) przez nadleśniczego. Zdecydowana większość wyjątkowo grubych drzew pozostaje w lesie. ODPOWIEDŻ FUNDACJI: Szanowni Państwo, Po pierwsze wypada podziękować za szybką reakcję (choć, jak można mniemać, decyzja była konsultowana na samej "górze", o czym świadczy poranny wpis pani rzecznik Malinowskiej). No, ale, jak stwierdził sam pan dyrektor Konieczny, w Waszej instytucji obowiązuje "model sztabowo-liniowy", więc trudno się temu dziwić...

Po drugie, pozwalamy sobie wątpić, czy drzewa, o których tu mowa, rzeczywiście są w "złym stanie zdrowotnym". Pomijamy fakt, że w takich lasach o wysokim stopniu naturalności pojęcie "stanu zdrowotnego" ma jakikolwiek sens: w lesie (w przeciwieństwie do "tworów lasopodobnych") nie istnieje pojęcie stanu zdrowotnego, bo jak to napisał jeden z czołowych znawców lasów w Polsce "Zdrowy las potrzebuje chorych drzew". My rozumiemy, że to przeczy wiedzy i intuicji, które większosć z Was wyniosła ze studiów i lektury Zasad Hodowli Lasu. Jeśli las rozumie się jako "stan", a w szczególności "drzewo-stan" to ten aparat pojęciowy, Wasze imaginarium posługuje się słusznie pojęciem "choroby" i "stanu sanitarnego".

Ale jeśli przejdziecie Państwo (czego Wam serdecznie życzymy) do nieco innej perspektywy, pojmując las jako proces, relacje, czy też "rzekę przemian" (określenie prof. Rykowskiego) to wtedy wszystko wygląda zupełnie inaczej i otwierają się przed Wami zupełnie inne horyzonty, co jest, proszę wierzyć, wyzwalającym uczuciem.... Drzewa "chorują" i w końcu umierają, ale las trwa, i nie potrzebuje w swoim trwaniu żadnej pomocy, tak jak to miało miejsce od ustąpienia lodowca aż do wkroczenia gospodarki leśnej przed 200-300 laty. Nikt przez 10tys lat nie "malował dna lasu światłem", nie czyścił, nie trzebił, nie "inicjował odnowy". I wiecie co? Las miał się dobrze. Zresztą, to, że do zdrowia lasu (przynajmniej tego, który ma juz w miarę dobrą strukturę gatunkową i wiekową) nie jest potrzebna żadna interwencja, można zobaczyć niedaleko: w lasach parków narodowych. W Magurskim i Bieszczadzkim lasy mają się dobrze. Tak, działalność i gospodarka jest potrzebna np w lasach porolnych, tam, gdzie przed wojną rozciągały się pola i pastwiska. Tak, tam jesteście potrzebni. Ale nie w pięknych lasach, będących onegdaj własnością Polskiej Akademii Umiejętności, które stanowią dużą cześć Waszego nadleśnictwa.

Jeśli zaś chodzi o "względy bezpieczeństwa" to proszę wierzyć, ten argument jest tak nagminnie nadużywany przez Lasy Państwowe, że kolejne jego przytoczenie jest po prostu niewiarygodne. Drzewa się przewracają, i te, które znajdują się koło uczęszczanych dróg lub szlaków powinny być usunięte, na to pełna zgoda. Ale, za przeproszeniem, nie opowiadajcie kocopałów, że na całej powierzchni lasu trzeba usuwać drzewa, które mogą się kiedyś przewrócić. Drzewa przewracają się pod wpływem wiatru, i wystarczy w takich momentach po prostu nie wykonywać prac leśnych, minimalizując ryzyko.

Po trzecie, tak w ogóle, to te drzewa bynajmniej nie wyglądają na takie, które mogły by się zaraz przewrócić (vide fotografia). To piękne jodły o wymiarach pomnikowych, mogące stać jeszcze dziesiątki lat, a po przewróceniu mogą dalej stać się wspaniałym siedliskiem dla setek organizmów.

Szanowni Państwo. Każdy w miarę myślący człowiek i obserwator tego, co się dzieje w Waszej firmie doskonale wie, że jest jeden, prawdziwy i bezdyskusyjny powód tego, że wycinacie takie drzewa. Powód oczywisty, ale który jakoś dziwnym trafem jest dla Was powodem wstydu: Otóż, wycinacie drzewa, bo potrzebujecie drewna na sprzedaż, potrzebujecie wypełnić plan pozyskania narzucony przez waszych zwierzchników. To jest jedyny prawdziwy powód waszej działalności w lesie. Żadne hipokrytyczne kluczenie nie zasłoni tego oczywistego faktu. Bo gdyby było inaczej, te wspaniałe jodły po ścięciu zostawilibyście w lesie, prawda? Bo leżące drzewo nie jest już niebezpieczne. No, ale jakoś tak się dzieje, że jednak te olbrzymie kłody mają wyjechać do tartaków, czyż nie?

Spotykamy się z coraz większą ilością leśników, którzy w prywatnych rozmowach przyznają nam rację, że gospodarka leśna na tych terenach po prostu nie ma sensu, że straty wynikające z obniżenia jakości lasu i możliwości świadczenia przez niego "usług ekosystemowych" są większe niż przychody z drewna. Ale to mówią tylko prywatnie, w pełnej tajemnicy. Najchętniej w takich cennych lasach pozyskiwaliby dwa, trzy razy mniej drewna i opiekowali się nim dla dobra przyszłych pokoleń.

Śmiemy sądzić, że w gruncie rzeczy, w głębi serca się z nami zgadzacie. Dlatego miejmy nadzieją, ze już wkrótce doprowadzimy (razem!) do sytuacji, w której drewno będzie pozyskiwane tam, gdzie jest to tanie i wygodne, a górskie jodłowo-bukowe lasy zostaną wyjęte z gospodarki.

Przykro nam, że część z Was odczuwa powstałą sytuację jako stresową, uniemożliwiającą spokojną pracę. Musicie się tłumaczyć, rozmawiać, a chcielibyście przecież spokojnie pracować. Tak jak to było przez lata, kiedy nikt wam nie zaglądał przez ramię.

Mamy dla was ważną wiadomość: to się skończyło. Już na zawsze. Będziecie sprawdzani, kontrolowani, naciskani. Fakt eksploatacji lasów Pogórza Przemyskiego będzie nagłaśniany, omawiany i opisywany. Tak długo, aż nie zostanie zrealizowany cel prawdziwej ochrony. Bo wbrew temu, co mówią niektórzy z Was, gospodarka leśna nie jest formą ochrony przyrody.

Ale przypuszcamy, że w głębi serca się z nami zgadzacie.

Nasz Bór!

26 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Pieniądze w Lesie (Mokrzańskim)

Zawsze czułem się skrępowany, kiedy przy mnie pytano kogoś, ile zarabia lub snuto domysły na ten temat dotyczące osoby trzeciej, nieobecnej w trakcie rozmowy. Pracując dawno temu w Ameryce nauczyłem s