Szukaj
  • Antoni Kostka

Na marginesie pewnego zawierzenia

Aktualizacja: 9 lis 2019

Od kliku dni internet obiega treść "Aktu Zawierzenia Lasów Państwowych Najświętszej Maryi Pannie" wyrzeźbiony w drewnie (na ilustracji) , łącznie z podpisem dyrektora LP, dr inż. Andrzeja Koniecznego. Wygląda na to, że fakt takiego zawierzenia był znany od września, ale nikomu przez dwa miesiące nie chciało się przeczytać tych drobnych literek. Kiedy to nastąpiło, wszyscy zaczęli prześcigać się w wyrażaniu oburzenia, zdziwienia lub politowania. Nie będę kolejnym, który wchodzi w te buty i postaram się zwrócić uwagę na inne aspekty pojawienia się tego dokumentu. Jak wiadomo, w ostatnich latach takie akty o charakterze religijnym są niemal powszechne: zawierzano Opatrzności, Chrystusowi lub Michałowi Archaniołowi państwowe firmy (np. Energa), i całe miasta (Piotrków, Opole Lubelskie, Lubin). Wydaje się, że na tym tle Lasy Państwowe nie wyróżniają się szczególnie; można nawet powiedzieć, że są ze swymi działaniami nawet spóźnione, biorąc pod uwagę, ze klimat sprzyjający takim akcjom mamy od dobrych kilku lat. Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to myśl o zażenowaniu, które musza przeżywać moi znajomi - wierzący (i myślący) uczciwi chrześcijanie. Nie chciałbym być na ich miejscu, to musi być paskudne uczucie. Podobne muszą być też wrażenia uczciwych wierzących leśników, którzy obserwują swoje kierownictwo pielgrzymujące z hołdowniczymi adresami do toruńskiego szarlatana i pląsające razem z nim w jakichś quasi-tanecznych podrygach.

Druga myśl jest taka, że w tym wszystkim kryje się jednak gra, która jest przejawem prostej realizacji "leśnej mitopraktyki". Mało kto chyba przeczytał od deski do deski książkę Agaty Agnieszki Konczal pod tytułem Antropologia lasu. Leśnicy a percepcja i kształtowanie wizerunków przyrody w Polsce (seria "Nowa humanistyka" wydawnictwa Instytutu Badań Literackich). Ja podjąłem się tego tytanicznego trudu i powiem jedno: tam wszystko jest opisane i zbadane.

Autorka pisze: "...Mitopraktyka (Lasów Państwowych) ma wymiar praktyczny. to znaczy, ma przynosić konkretny rezultat. Leśnicy odgrywają mity w lesie nie dlatego, że są uwięzieni w tej symbolicznej strukturze czy bezrefleksyjnie ją reprodukują. Robią to w konkretnym celu - dążą do stworzenia społecznego świata, w którym las jako dziedzictwo narodowe do swojego funkcjonowania potrzebuje leśników - strażników dziedzictwa. Dlatego u podstaw mitopraktyki, podobnie jak magii, leży konkretna racjonalność. Działania leśników związane z mitem (narodowym, jak np. sadzenie drzew jako "dębów wolności", "dębów papieskich") można rozpatrywać jako formę historycznego przewartościowania. Las jest kategorią funkcjonalnie przewartościowana przez leśników. Nie ma on wyłącznie dostarczać surowca i nie jest jedynie miejscem pracy, ale staje się przestrzenią, która pozwala na przejęcie symbolicznej władzy". Myślę, że "akt zawierzenia" jest jedynie kolejnym krokiem w kierunku wdrażania praktyki mitotwórczej i nie przywiązywałbym większej wagi do jego pseudo-religijnego charakteru. Warto natomiast uczyć się od Lasów Państwowych i destruować te mity oraz tworzyć swoje. Pomysłów jest sporo, moim ulubionym jest np. stałe publiczne używanie pozdrowienia "nasz bór", na które, jak sam widzę kierownictwo zagryza wargi w grymasie. Innym pomysłem, o którym marzę, jest używanie przez organizacje pozarządowe quasi-mundurów, najlepiej z jakimiś insygniami z motywem liści dębu... Najlepsze, co można robić, to przekłuwać ten symboliczny napompowany balon.


Po trzecie (i dla mnie najważniejsze), w tekście znalazły się wyraźne odniesienia do działalności organizacji pozarządowych i do organów Unii Europejskiej (do których zresztą polskie tzw. NGOsy często musza się odwoływać). Jakże inaczej bowiem interpretować zapisy mówiące o tym, że "z lękiem obserwujemy jak wielu zza granicy rości sobie prawo aby wtrącać się w nasze sprawy domowe i ojczyźniane. Jak wielu chce ingerować i decydować o tym, co ma się dziać w Polsce i na naszej ziemi. Nie godzimy się na to!" ? Miałem ostatnio przyjemność uczestniczyć w spotkaniu przedsiębiorców leśnych z dyrekcją LP w osobach ośmiu dyrektorów RDLP. Jeden z nich na powtarzający się apel o społeczną kontrolę nad Lasami Państwowymi stwierdził, że "transparentność powinna być obustronna, np. władze wszelkich fundacji też powinny publikować oświadczenia majątkowe". To doskonale pokazuje planowany modus operandi, którego jedynie zewnętrzna manifestacją jest tekst religijnej deklaracji. Nie przyszło mi do głowy nic innego jak spytać się owego dyrektora, czy logicznym krokiem nie byłoby po prostu wpisanie nas wszystkich na listę "zagranicznych agentów wpływu" zgodnie z modelem putinowskim.

Mówiąc serio, w kontekście osławionego "zawierzenia" na którym wszyscy psy wieszają, bałbym się nie tyle klerykalizacji leśnictwa ale tendencji do uporania się z siłami, "które chcą nas niepodległości i wolności narodowej pozbawić". A jak wiadomo, leśnicy "znaleźli się na pierwszej linii walki o niepodległą Rzeczpospolitą" i jako pierwsi(!) ten problem poznali. Obawiam się, że może to oznaczać, że jako pierwsi będą chcieli się w rozwiązywaniu tego problemu wykazać. Czy myślicie, że kierownictwo LP przełknęło i przetrawiło już gorzką pigułkę z pudełka pod nazwą "wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości"? Że pogodzili się z opiniami UNESCO? Że nie planują czegoś, co podobno najlepiej smakuje na zimno? Że niby "pacta sunt servanda", a "Roma locuta, causa finita" i takie tam inne rzymskie paremie? Ech.... P.S. To piękne tytułowe zdjęcie jest autorstwa Adama Ławnika; tak, tego, który został pozwany przez LP za użycie sformułowania "metody przypominające te faszystowskie" w odniesieniu do upraw leśnych. Sprawa w toku.


200 wyświetlenia

© 2019 by Nasze Lasy